Robert Lukas zajął 12 miejsce w kwalifikacjach na torze Monza, ze stratą nieco ponad sekundy do pole position. Mogło być lepiej, jednak problemy podczas wczorajszego treningu z hamulcami spowodowały, że Polak nie był w stanie dokładnie ustawić swojego auta. Jak wiadomo w Świątyni Szybkości niezmiernie ważny jest idealny balans hamulców i stabilność podczas wytracania prędkości.
Piątek nie ułożył się idealnie, Robert zamiast kręcić kółka musiał siedzieć w garażu z powodu problemów technicznych. To odzwierciedliło się w dzisiejszym rezultacie, jednak i tak jest on pozytywny. Pozwoli jutro na start przed między innymi Stefanem Rosiną, czy Patrickiem Huismanem, który tradycyjnie byłby ogromną przeszkodą do wyprzedzenia, ze względu na jego umiejętności w blokowaniu innych.
Bielszczanin jest pozytywnie nastawiony przed jutrzejszym wyścigiem, ponieważ bez wspomnianych problemów spokojnie mógłby walczyć o czołowe lokaty. Poza tym czasy są bardzo wyrównane, wiec jutro może wydarzyć się wiele ciekawych rzeczy. Monza to ostatni wyścig w Europie, zanim Porsche Supercup uda się na ostatnie dwie rundy do Abu Zabi, także kierowca Attempto Racing zamierza dobrym rezultatem pożegnać się ze starym kontynentem.
"Biorąc pod uwagę czasy nie jest źle, jednak prawdą jest, że brakowało mi wczorajszego treningu. Miałem w nim spore problemy z hamulcami i zamiast skupić się na ustawieniu auta musiałem siedzieć w garażu. Przez to samochód nie prowadził się idealnie. Gdybyśmy mieli bezproblemowy weekend moglibyśmy zamieszać w czołówce, jednak jest jak jest i będziemy jutro walczyć oraz zobaczymy, co uda się osiągnąć" – komentuje swój dzisiejszy występ Robert.